wtorek, 14 stycznia 2014

Kocia notka (uczymy się kanji - 猫 i kocie potwory i legendy)


W Japonii koty są uważane zarówno jako pomyślne, jak i straszne.
Sposób, w jaki koty myją swoje pyszczki wygląda, jakby przyzywały szczęście,
dlatego kotki w takiej pozie są przedstawiane jako talizman szczęścia "maneki neko" 
(kiwający kot, witający kot, kot szczęścia). 
W sklepach i restauracjach zwyczajowo stoi już sobie figurka maneki neko zapraszająca klientów.

Gwoli wyjaśnienia: w Japonii przywołujemy kogoś gestem kiwającej dłoni: wnętrzem dłoni do przodu i kiwamy - dla nieogarniętych obcokrajowców może to być źródłem nieporozumień, gdyż gest ten nam bardziej kojarzy się z machaniem komuś na pożegnanie, a nie przyzywaniem kogoś do siebie (u nas gest przyzywania wygląda odwrotnie - do przodu zwrócona jest zewnętrzna część dłoni).

Z drugiej strony, były czasy, kiedy wierzono, że koty mogą zmieniać się w potwory.

Bakeneko
Wśród wielu japońskich duchów (youkai) jest wśród nich bakeneko (化け猫) - czyli kot potrafiący zmieniać swoją postać.
Bakeneko mogą przyjąć ludzki kształt lub prawie ludzki.
Niektóre zachowują kształt kota, ale mówią ludzkim językiem i noszą ubrania (jak np. Baron z Narzeczonej dla kota?). Według niektórych legend te kotokształtne bakeneko zawiązują sobie ręczniki na głowach i tańczą na tylnich nogach.

Jak powstały bakeneko? Otóż istnieje ogólny pogląd, że wszystko zaczęło się od ryb.
Koty nie są zwierzętami rodzimymi dla Japonii. Zostały sprowadzone i służyły jako zwierzęta domowe i do łapania szczurów. W tamtych czasach większość Japończyków żyła na diecie z warzyw i ziaren, z bardzo małym dodatkiem mięsa i białka. Koty karmiono resztkami. Lecz wiadomo, że kotom - które są mięsożerne - nie wystarczą jakieś tam warzywka. I kiedy są głodne znajdą swoją porcję białka, gdzie tylko będą mogły.
I znalazły. W lampach oliwnych, w których ówczesnym paliwem był olej rybny.
Dla kota z niedoborem białka to było to, czego potrzebował. Wystarczyło stanąć na tylnich łapkach i wylizać lampkę z oleju rybnego.
Światło lampy też robiło swoje i kiedy wchodził właściciel - widział cień kota z wydłużonymi nogami - tak, jakby kot transformował się w człowieka.

Kocie okrzyki z kolei przywołują na myśl odgłosy wydawane przez ludzi.
I kiedy Japończycy wierzyli, że ich małe mruczki w nocy zmieniają się w ludzi, wtedy słysząc te kocie wyjce, byli pewni, że słyszą swoje koty mówiące po japońsku.

Najsławniejszą legendą o bakeneko jest Bakeneko Rebellion of Nabeshima.
Historia ta miała miejsce w prowincji Hizen  podczas rządów Nabeshima Mitsushige.
Nabeshima zatrudnił niejakiego Ryuzoji Matashichi, aby my służył. Pewnego dnia Matashichi popadł w niełaskę u swojego Pana i został skazany na śmierć.
Matka Matashichi'ego miała przez to złamane serce. Wyżaliła swoje smutki kotu, którego trzymali w domu, a potem popełniła samobósjtwo. Kot wylizał krew matki i wtedy zmienił się w bakeneko.
Co noc zakradał się do zamku Nabeshimy, aby go torturować.
Klątwa skończyła się, kiedy lojalny Nabeshimie Komori Hanzaemon walczył z kotem i pokonał go, ocalając dom Nabeshimy.

Nekomata

Według japońskiego folkloru, kiedy kot osiągnie wystarczająco stary wiek, wówczas jego ogon rozdawaja się i kot zaczyna chodzić na dwóch łapach. Normalny Mruczek zaczyna wtedy swoje drugie życie jako Nekomata.

Okres Kamakura - Nekomata Gór
Pierwsza wzmianka o nekomacie pojawiła się w okresie Kamakura (1185-1333) w opowieściach Yoshidy Kenko. Yoshida pisał "Głęboko w górach żyje istota zwana nekomata. Mówi się, że karmi się ludźmi". Mniej więcej w tym samym okresie Fujiwara Sadaie zapisał w "Meigetsuki" ("Nagrania jasnego księżyca", "Pamiętnik jasnego księżyca"), iż 8 sierpnia 1233 roku w Nanto nekomata z gór zabił i zjadł kilka osób.

Nekomata z gór jak widać nie był uroczym kociakiem z dwoma ogonami. Zabijał i pożerał tych, którzy zapuścili się zbyt daleko w góry.
Aczkolwiek w okresie Kamakura w istnieniu nekomaty nie było nic nadprzyrodzonego - po prostu kolejny górski drapieżnik.

Legenda o nekomacie zaczęła zmieniać się w okresie Edo.
Najpierw we wczesnym okresie Edo zaczęto urozmaicać sobie opowiadania o nekomacie - nekomata większy od dzika, nekomata tak duży jak lew czy pantera, nekomata wystarczająco duży, by unieść psa w pysku...

Aż w połowie okresu Edo nadeszła prawdziwa przemiana legendy o nekomacie.
Podczas gdy góry wciąż były siedliskiem drapieżnych bestii, wierzono, iż nekomata ewoluował z domowego kota, który osiągnąwszy bardzo stary wiek opuszczał dom i ruszał w góry, by tam żyć jako nekomata. Dlatego też uważane jest za niebezpieczne zbyt długie trzymanie kota w domu.

Kasha
Jeśli byłeś zły i umarłeś... wtedy zostaniesz zabrany przez Kota jedzącego trupy jeżdzącego na ognistym rydwanie. 
Albo umarłeś w domu, a Twój kochany domowy zwierzaczek myśli, iż Twoje pogrążone w grzechu ciało będzie dobrą przekąską...
Hę? Że jak?!

kasha - 火車 - czyli ognisty rydwan, ognisty pojazd.

W okresie Kamakura wierzono, że żyje się w czasach ostatecznych i ma się tylko jedno życie. Wierzono, że człowiek utknął między Piekłem a Odkupieniem przez Amidę Buddhę.
I jeżeli człowiek za tego swojego życia był zły, wtedy po śmierci był zabierany w ognistym rydwanie do Piekła.

A teraz, jakim cudem z tego ognistego rydwanu zrobił się Kot jedzący zwłoki?!
Otóż była to wizja artysty Toriyama Sekien, który lubił łączyć folklor ze swoją własną wyobraźnią i w drugim tomie "Ilustrowanej Nocy Parady Stu Demonów" narysował kasha jako kota w płomieniach.

Z jakichś powodów wpływy Sekiena na youkai były bardzo głębokie i obraz kasha jako kota zaczął się przyjmować.
A kiedy człowiek umarł w domu i nikt o tym nie wiedział  - to taki trup sobie leżał kilka dni, aż domowy Mruczek decydował zrobić sobie ucztę, bo co ma mięso leżeć i gnić, skoro można go zjeść?
Itadakimasu :)
W ten sposób kasha wyewoluował z ognistego rydwanu w kotka jedzącego zwłoki.

To tyle o kotkach.
Miłego czytania i głaskania swoich kocich podopiecznych.
Jak podrosną, to was zabiją i zjedzą :)
______________________________

źródło:



1 komentarz:

  1. Ciekawe rzeczy mozna sie tu dowiedziec *_*

    OdpowiedzUsuń

Banzai! \^-^/
Jest mi naprawdę niezmiernie miło, gdy ktoś zechce zostawić tu swój komentarz. W końcu o wiele chętniej się pisze, gdy ma się namacalne dowody, że ktoś to czyta :)
Doumo arigatou gozaimasu!