czwartek, 12 września 2013

Giongo i gitaigo - czyli japońskie onomatopeje

Jednym ze specyfików języka japońskiego, który mnie zadziwia,
to ogromna ilość onomatopei (wyrazy dźwiękonaśladowcze).

Pomysłowość Japończyków pod tym względem jest niezrównana.
Japońskie onomatopeje nie dotyczą tylko rzeczy, które wydają jakieś dźwięki (np. zwierzęta), 
ale też rzeczy, które tych dźwięków wydawać nie mogą.

I tak robimy podział na:

giongo

czyli stricte wyrazy dźwiękonaśladowcze

Przykładowo japońskie myszy piszczą "chuu chuu"


gitaigo

czyli wyrazy oddające stan rzeczy (również wrażenia wizualne)

Przykłady:


Ciekawostka: imię Pikachu podobno składa się z połączenia japońskich onomatopei "pika" (migotać, błyskać) i "chuu" (odgłos myszy)



(bisho bisho - na myśl przychodzą mi teraz przepoceni bishe... ratunku!)

Inne ciekawe wybrane gitaigo:

Japoński chleb jest fuwa fuwa ( puchaty). 
No cóż... polski też może być puchaty, jak poleży trochę dłużej... (>///< )'

bara bara - coś jest rozproszone, rozłożone (np. pokruszone ciasto lub jakiś przedmiot rozłożony na części)
U nas też, jak się coś rozłoży, to otrzymamy bara bara - zwykle tym czymś są kobiece nogi... 
( ಠ ω ಠ )

Narazie to tyle w temacie. Ciąg dalszy nastąpi.

***

A teraz chciałabym się odnieść do anonimowego komentarza pod poprzednią notką, 
w którym zarzucono mi, jakoby nie reaguję na komentarze.

Ciężko reagować na coś, czego nie ma - a pod większością notek ilość komentarzy równa się zero.
Gdy tylko jest jakiś komentarz - skaczę z radości, sprawdzam, kto skomentował (o ile nie jest anonimowy), jeśli ma swojego bloga lub inną stronkę, to zaglądam, bo może coś ciekawego itd. i jak się spodoba, to też coś tam skomentuję. To nie jest reagowanie? Mam może jeszcze honorarium pieniężne wysyłać z podziękowaniem za komentarz?

f(._.) tu się...

Koniec notki

Matane
\(^_^)/








5 komentarzy:

  1. Jestem anonimem i co mi teras zrobirz??////

    A tak powaznie to duzo ludzi zaglada na fajne blogi i to regularnie. Wlasnie malo kto zostawia komentarze (Musze przeznac - w tym ja) Ale niech cie to nie zniecheca ;)

    Notka ciekawa i jak zwykle pomocna dla wzrokowcow (duzo rysunkow)

    OdpowiedzUsuń
  2. A teraz chciałabym się odnieść do anonimowego komentarza pod poprzednią notką, w którym zarzucono mi, jakoby nie reaguję na komentarze.

    Tamten komentarz napisany został przeze mnie, aby Ci podpowiedzieć, że ludzie chętniej czytają i zostawiają ślad swojej obecności, gdy autorzy odpowiadają na komentarze. Ty robisz to wybiórczo, nie każdemu może być miło z tego powodu, ale to Twój blog, więc Twoja sprawa. Jednak wyjeżdżanie z uwagą o honorarium to przesada, aż tak Cię uraził mój komentarz, przecież nie było w nim złośliwości? Trochę dystansu. I szacunku dla życzliwych Ci czytelników, o ile Ci zależy, Twój wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że tych komentarzy tyle, co kot napłakał ;)
      Nie chodzi o brak szacunku do "życzliwych mi czytelników", tylko po prostu Cię trochę nie rozumiem.
      Może wytłumacz o jakie "odpowiadanie" Ci chodzi?
      Ja odwzajemniam się zwykle za komentarz wejściem na stronę komentującego i tam sobie komentuję jakiś wpis. W przypadku anonimowych - jak w twoim - mogę co najwyżej odpowiedzieć tutaj, pod komentarzem. Może nie robię tego od razu, ale nie spędzam całych dni na blogu.

      Pozdrawiam. A i dzięki za komentarz xD

      Usuń
  3. Ja też nie rozumiem Twojej reakcji na komentarze od Anonimowego, nie ma w nich niczego przeciwko Tobie. Wyjaśniłaś, że zazwyczaj odwzajemniasz się za komentarze na blogach ich autorów i to uprzejmie z Twojej strony (choć osobiście w blogosferze lubię widzieć, że wizyty składane są nie na zasadzie wzajemności, lecz bezinteresownie albo wcale, jeśli ktoś nie ma ochoty). Ale Amayo, bądźmy szczerzy, Anonimowy słusznie zauważył - na swoim blogu masz też komentarze od innych anonimowych, osób z niedostępnym profilem oraz bez odnośników do własnego bloga. Im więc nie masz możliwości podziękować. Oczywiście nie musisz, ale skoro sama pytasz w poprzednim poście, kto by chciał Cię czytać, to może właśnie warto posłuchać życzliwej podpowiedzi Anonimowego i nie zniechęcać czytelników, którym spodobał się Twój blog. Dobrze by było być konsekwentną, krótkie "fajnie, że wpadłeś" czy tp. nie zabiera dużo czasu, a jest sympatyczne i może ludzie zaczną tu odzywać się i wpadać częściej niż ile 'kot napłakał". Wkładasz sporo pracy w posty, szkoda, żeby odbiór ograniczał się do bardzo małej grupy odbiorców. No ale j.w. - Twój wybór.
    To tyle z mojej strony. Pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń

Banzai! \^-^/
Jest mi naprawdę niezmiernie miło, gdy ktoś zechce zostawić tu swój komentarz. W końcu o wiele chętniej się pisze, gdy ma się namacalne dowody, że ktoś to czyta :)
Doumo arigatou gozaimasu!